Rynek pracy – aspekty

architect-3039661_1920

Może zacznę od wyjaśnienia… to, co jest poniżej to nie są moje wymysły (w większości). Znaczna część tekstu oparta jest o książkę Anthonego Atkinsona „Nierówności. Co da się zrobić?”, a dokładnie o jeden rozdział poświęcony rynkowi pracy.

Do rzeczy – przyjmuje się, że rynek pracy jest rynkiem jak każdy inny (rynek marchewki, tabletów, samochodów). Krzyżujący się popyt z podażą wyznaczają równowagę cenową. Towerem jest czas pracy oferowany przez potencjalnych pracowników, podażą jest ilość pracy na rynku, a popytem zapotrzebowanie ze strony pracodawców. W bardzo dużym uproszczeniu tak to wygląda.

Intuicja mówi jednak, że coś jest nie tak. Robert Solow zwrócił uwagę na fakt, że nie występuje tutaj sama transakcja pieniężna, przez co ten rynek ma większe znaczenie społeczne. Obie strony mają poczucie tego, co jest sprawiedliwe, a co nie. [2] Obie strony mają też pewne możliwości negocjacyjne, które wynikają głównie z ryzyka oraz sytuacji na tym rynku. Pracodawca jest świadomy, że dając słabe warunki zatrudnienia, potencjalny pracownik może odrzucić tę ofertę, ryzykując, że w konsekwencji nie zatrudni nikogo. Atkinson przytoczył cytat Petera Diamonda, który zauważył, że „istnieje takie wynagrodzenia, które sprawia, że pracownikowi nie zależy czy przyjmie tą ofertę czy poczeka na następną. Istnieje też takie wynagrodzenie, które sprawia, że firmie nie robi różnicy, czy zatrudni tego pracownika czy będzie czekać na następnego.”[3] Zadaniem pracownika i pracodawcy jest odnalezienie wartości wynagrodzenia, która będzie korzystna dla obu, a być może nawet sprawiedliwe.

Tu pojawia się pytanie – jaka płaca jest sprawiedliwa?

Wydajność pracy. Można by przyjąć że nakład włożony w wykonaną pracę powinien odpowiadać wynagrodzeniu. Pomińmy wykształcenie, doświadczenia zawodowe itp. Weźmy dwóch przedstawicieli handlowych pracujących w firmie X. Pracownik A pozyskuje 10 klientów miesięcznie i otrzymuje wynagrodzenie 3000 zł. Pracownik B pozyskuje 5 pracowników i otrzymuje 1500 zł. Pracodawca chcąc zwiększyć ilość pozyskiwanych pracowników zwiększa wynagrodzenie pracownika A do 4000 zł, a pracownika B do 2300 zł. W konsekwencji pracownik B pozyskuje już 8 klientów, natomiast pracownik A w dalszym ciągu 10.

Powyższy przykład wyjaśnia teoria zawracającej krzywej podaży pracy, która mówi, że przy pewnym poziomie wynagrodzenia, podaż pracy spada.[4] Jest to spowodowane np. wzrostem popytu na czas wolny – mając więcej środków chcemy je w jakiś sposób wykorzystać. Brzmi to chyba wiarygodnie.

Dochodzi tutaj również czynnik psychologiczny. Poszukujący pracy, na którym ciążą już pewne wydatki jest bez wynagrodzenia lub na zasiłku. Często zmusza go to do tzw. chwytania brzytwy przez co jego możliwości negocjacyjne są mocno ograniczone. Szanse wyrównują się w przypadku niskiego bezrobocia. W listopadzie tego roku bezrobocie w Polsce wynosiło 6,5% i było najniższe od 1990 roku. To jest argument dla pracowników. Plusem jest sama struktura popytu na pracę, która jest całkiem silnie zróżnicowana. Poszukiwani są informatycy, lekarze, pielęgniarki ale też ślusarze, elektrycy, oraz ekspedienci w marketach.[5]

Według World Economic Forum, ok. 65% dzieci, które obecnie uczęszczają do szkół podstawowych będzie pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją.[1] Cofając się w czasie – pewnie nie wielu naszych dziadków podejrzewało powstanie zawodów pilota dronów albo Streamera (Youtubera) itd. Śmieją się chłopaki z Virtus Pro czy Fnatic, którym mówiono, że nic nie osiągną grając ciągle w gry…

Na koniec chce poruszyć jeszcze jeden temat, który już odbiega w inny dział, o którym też chciałbym kiedyś parę słów napisać. A propos minimalnej krajowej i wydatków na zasiłki. Ontario w Kanadzie prowadzi właśnie program wprowadzenia dochodu gwarantowanego. Jest to kwota, którą obywatel doastaje niezależnie od swojej sytuacji materialnej i która nie jest objęta świadczeniem wzajemnym. Do ok. 4 tys. osób został wysłany czek z kwotą, która ma pomóc w wyjściu z ubóstwa. Podobny program rusza w przyszłym roku w stanie Quebec w Kanadzie. Będzie on dotyczył już 100 tys. osób. Kwoty trafią do osób z określonym dochodem.

Thomas Piketty powiedział, że nierówności same w sobie nie są złe, jeśli są uzasadnione.[6] Co innego niesprawiedliwości. Czy przykład Kanady to zwalczanie nierówności niesprawiedliwością?

[1] http://www3.weforum.org/docs/WEF_FOJ_Executive_Summary_Jobs.pdf
[2] Solow, Robert M. (1990). The Labor Market as a Social Institution. Blackwell.
[3] Peter A. Diamond. Wage Determination and Efficiency in Search Equilibrium, 1982
[4] http://coin.wne.uw.edu.pl/brokicki/makro1%20-%20rynek%20pracy.pdf
[5] http://www.polskatimes.pl/aktualnosci/a/lista-24-zawodow-deficytowych-2017-specjalisci-poszukiwani-sa-w-tych-zawodach-przyszlosci,12627898/[6] T. Piketty, Kapitał XXI w., Wyd. Krytyki Politycznej, 2015 r.

 

 

 

 

 

One thought on “Rynek pracy – aspekty

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s